Do Mariny Krakowskiej trafiliśmy trochę „na klimat”, trochę z ciekawości. Po całym dniu w Kraków mieliśmy ochotę na coś swojskiego, ale podanego w miejscu, które daje ten bonusowy efekt „wow”: woda, łodzie, bulwary i wieczorne światło odbijające się od Wisła. Same Bulwary Wiślane są opisywane jako jedno z popularniejszych miejsc spacerów i odpoczynku, więc wybór okolicy na kolację był naturalny.
Lokal w marinie zagrał nam od pierwszych minut właśnie tym położeniem: to nie jest „restauracja z widoczkiem”, tylko miejsce, w którym woda i ruch na nabrzeżu są częścią kolacji. Na stronie marinakrakow.pl cała idea Mariny Krakowskiej jest komunikowana jako „przystań nad Wisłą” – i dokładnie tak to się czuje z perspektywy gościa: bardziej portowy przystanek niż klasyczna sala restauracyjna.
Jeśli chodzi o jedzenie, to była kuchnia polska w wydaniu, które lubimy najbardziej: bez udziwnień, ale dopracowana. Smaki były czyste, porcje sensowne, a całość podana tak, że widać było kuchenną kontrolę nad detalem – nic „na odwal”, nic przypadkowego. To jest ten typ lokalu, gdzie po prostu wiesz, że kuchnia umie w klasykę, a nie tylko ją odtwarza. I tu dochodzimy do jedynego „ale”, o którym trzeba powiedzieć wprost: jest drogo. Ceny są wyraźnie powyżej tego, co wiele osób uzna za codzienną restaurację.
Tylko że… w tym przypadku rachunek bardziej „szczypie” niż boli, bo jakość broni się na talerzu. W praktyce płacisz nie tylko za jedzenie, ale też za całą scenografię: marinę, wodę, przestrzeń i poczucie, że robisz sobie małą przerwę od miasta, mimo że nadal jesteś w jego sercu. A to – szczególnie w miejscu, które ma ambicje być częścią większej nadwiślańskiej infrastruktury (miasto i Zarząd Infrastruktury Sportowej w Krakowie opisują zadanie „budowy Mariny Krakowskiej” na Bulwarze Podolskim) – ma swoją cenę.
Finalnie wyszliśmy z nastawieniem: „tak, było drogo, ale było smacznie – i dokładnie o taki wieczór nam chodziło”. Na szybki, budżetowy obiad pewnie wybralibyśmy inne miejsce. Natomiast na kolację „dla klimatu”, kiedy chcesz połączyć kuchnię polską z nadwiślańskim spacerem i portowym tłem, ten lokal w Marinie Krakowskiej spełnia zadanie bardzo pewnie.